Nad szmerem strumieni
Skona³y niezabudki;
W ³anach zbó¿ - b³awaty;
W mrocznych lasów zieleni -
Bia³e smutki
Konwalii.
A Zachód wieczorny siê pali
W ogrodzie, kêdy lilia czysta
W rezygnacji -
A na jej modlitwach ¿mija
Swoje pier¶cienie obwija,
¯a³obna i promienista...
Zachód wieczorny siê pali
I nie bêdzie ksiê¿yca i gwiazd na firmamencie:
Ogieñ Zachodu i zmierzchy,
W jakim¶ szalonym zamêcie,
Pokryj± kirem drzew wierzchy -
I bêd± cyprysy;
Ubior± w szkar³aty
Kwiaty -
I bêd± ró¿e;
Spadn± tumanem krwi, legn± w popiele -
I bêd± maki;
i, dziwnym czarem ich -
Asfodele!
(Wêglem smutku i zgryzoty - II)
--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl